2019 / 03 / 31
“Podobnie jak z noszeniem szpilek- jeśli chcesz, żeby wyglądało, musisz pocierpieć.”
Z tym kiedyś zasłyszanym zdaniem zgadzam się co do joty, także przy tańcu na rurze! Sam wiele razy dostałem w twarz. Czy to na boksie, czy bardziej brutalnym muay thai, lecz otarcia na rurze muszę porównać do uderzenia się znienacka w szafke małym palcem. Nawet sam odgłos zmusza do odczuwania empatycznego bólu, a pamięc wywołuje ciary na plecach. Można się przyzwyczaić, oczywiście, podobnie jak do płacenia podatków – niesmak pozostaje.
Spis treści
Pierwsze spotkanie z rurą
Lecz co by nie mówić zbyt wiele o niedogodnościach, skupie się na tych najmilszych odczuciach. Zacznijmy od początku.
Z różnego rodzaju sportami mam całkiem sporo doświadczenia, jednak głód nowych wyzwań ciągle drąży człowieka i pół roku temu nadarzyła się świetna okazja by go nakarmić. Dziewczyna zaprosiła mnie na ‘opena’, gdzie miałem pierwsze spotkanie twarzą twarz z rurą- jest to dobry sposób na sprawdzenie, czy pole dance jest tym, czemu chcesz poświęcić swój czas. Raczę wspomnieć, że w tańcu to ona się nie cacka i wymagania swoje ma. Na śniadanie poza samym wychodzeniem na rurę, które może sprawiać większe trudności niezbyt gładkim męskim nogom, dostałem wykonywanie aniołków i innych fikuśnych figur, także na spinie – kręcąc się na rurce. Wszystko to szalenie sapiąc i jęcząc boleśnie. Moje zmagania miała okazję dostrzec trenerka w klubie. Dziwacznym splotem wydarzeń, adrenaliny i endorfin zapisałem się na stałe na grupę podstawową.
Pierwsze trudności na treningach
Na zajęciach już dostrzegłem przeciwności, które w pewnym stopniu utrudniają mi taneczną egzystencję.
WŁOSY! Tak moi mili, jeżeli macie włosy na nogach czy na brzuchu… Biada Wam! Myśl o depilacji laserowej chodzi mi po głowie już od pół roku i nie chce stamtąd wyjść. Męczące, mówię Wam. Otóż jeżeli nie chcecie sprawdzać zbyt często jak twarda jest podłoga wypada mieć dobrą przyczepność. Przydaje się magnezja, aczkolwiek dbanie o skórę jest najlepszym sposobem: liczy się jej nawilżenie, a także rozgrzanie.
Korzyści z bycia facetem na rurze
Z bycia facetem są także korzyści.
Nie po to natura uczyniła nas silniejszymi, by przy rurze nie można było tego pokazać, nie wszystko w końcu musi być bolesne. Dlatego lubię porównywać taniec z kalisteniką – możesz ćwiczyć mięśnie, jednocześnie wyglądając jak grecki bóg, bo jak inaczej nazwać faceta, który robi flagę, hand springa i ołówek i to wszystko nie dotykając nogami ziemi?
O innych walorach chodzenia na rurę i rozciąganie miałem ostatnio okazję porozmawiać z kolegami przy piwie. Opisywałem ich wszelakie korzyści zdrowotne, estetyczne, psychologiczne. Tam też został poruszony temat czy nie czuję się ‘pedalsko’. Bynajmniej! To jak tańczenie z dziewczyną na gimnazjalnej dyskotece podczas gdy obgadują Cię koledzy. Tylko, że dziewczyn jest 20, a Ty jesteś sam. Tylko te dziewczyny są zwykle w bokserkach lub legginsach, pokazując grację i wdzięk o których możesz marzyć. Poza tym, Panowie! Rura to był nasz pomysł. Chinese pole i mallakhamb są jej prekursorami.
Stereotypy i rzeczywistość
Swoją drogą stałem się w pewnym sensie ewangelistą tańca na rurze w moim otoczeniu i wszem i wobec głoszę prawdę oświeconą, obalając istniejącą niewiedzę i nieuzasadnione przesądy:
Tak, na rurze tańczy się poza strip clubem i nie jest to erotyczne. Pole dance nie wziął się z go go, ale z pięknej sztuki artystycznej, wymagającej niesamowitego wysiłku i siły mięśni.
Nie, w męskiej wersji nie jest to “pedalskie”. Śmiałkowie znoszący natężenie bólu towarzyszące większości figur – to są prawdziwi mężczyźni.
Rura może się kręcić sama – to najlepsze, bo mało który ze ‘śmiertelników’ zdaje sobie z tego sprawę.
Dlaczego warto spróbować?
Jeśli więc zastanawiasz się, drogi Kolego, czy zacząć przygodę z rurką lub boisz się opinii otoczenia… nie warto się zastanawiać! Idź na trening i rozwijaj pasję, stając się częścią wspaniałej, pole dance’owej społeczności.
Michał Sierpiński
Waluta: 
